top of page
Zdjęcie autora: Kamil Polka
Kamil Polka
15 paź
1 minut(y) czytania

Pasją mojego ojca były spotkania z butelką.


Dlatego tak bardzo się cieszę, widząc męża,

grającego z naszym synem w piłkę.


Czasami nawet zabiera go na mecze.

A ja zostaję wtedy sama i zazdroszczę.


Czasami płaczę w poduszkę.


Do mamy nie dzwonię.

Ona powiedziałaby, żebym nie marudziła.

Tacie nie powiem, bo mu będzie przykro.

Powie, że był złym ojcem.

A ja będę musiała mu powiedzieć:

Że to nic, że to przeszłość.

A przecież to kłamstwo.

Ile człowiek musi mieć lat, żeby zapomnieć wszystkie traumy dzieciństwa?


Ale nieważne.

Bo mój mąż jest świetnym tatą.

A ja jestem tylko matką.


Wojtuś nie chce nawet, żebym go odbierała z przedszkola.

– Ja chcę, żeby tata mnie odebrał – krzyczy.

A później…

– Tato, idziemy grać w piłkę?


Dlatego zaproszenie na przedstawienie z okazji pasowania na przedszkolaka jest dla mnie jak wygrana na loterii.


Ja wiem, że mój kochany maczał w tym palce.

Albo w przedszkolu kazano zrobić dwa zaproszenia.

Ale i tak, gdy mi je dawał, płakałam.


Siedzimy w drugim rzędzie.

Mają być jakieś śpiewy, wierszyki, tańce.

Machamy.

Łzy stają mi w oczach.

Jackowi też, ale się nie przyzna.

Wychodzi Wojtuś.

Staje na środku.

Taki piękny.

Mój chłopczyk.

Jacek zaciśniętą pięścią daje mu znak, że jest moc.

Jak na meczu.

Wojtuś robi to samo i krzyczy.


– Jazda z k*rwami, tatuś!

Komentarze


bottom of page