


Nazywam się Kamil Polka
Mam 25 lat zamknięte w ciele 39-latka. Tyle mam. Serio.
Piszę, bo tak miało być. Bo tak zostałem zaprogramowany.
Bo te wszystkie przeczytane książki miały do tego doprowadzić.
Najważniejsze.
Piszę książki.
Takie, po których przeczytaniu potrzebujesz
dostać solidnego, orzeźwiającego plaskacza.
Właśnie skończyłem trzecią.
Wszystkie czekają na wyjście do was.
Ale cierpliwości.
Thriller psychologiczny. Groza. Kryminał.
Dramat społeczny.
Tu mnie znajdziesz.
Dlaczego, pytacie?
Dlaczego piszesz, facet, takie rzeczy?
Tu musisz się domyślać. Ja nie powiem.
Współczesny storytelling? To nie dla mnie.
Dlaczego o wampirach, pytacie?
Bo zawsze lubiłem.
Bo jakoś tak czułem sympatię do długowieczności.
Sam nie wiem. Blade i Dracula.
Wszyscy mamy swoich bohaterów.
Co z tą piłką, pytacie?
I tu będę banalny, chociaż wcale nie jestem.
Bo to pasja. Bo to dziecięce marzenia.
Romantyzm w literaturze? Jest. W muzyce. Pewnie.
W piłce nożnej? Już słyszę te śmiechy.
Jest. We mnie! Krzyczę z podestu.
Grałem i trenowałem. Widziałem sporo.
Moje opowiadania to nie tylko zmyślone historyjki.
Niektóre rzeczy dzieją się obok.
Na osiedlowym boisku.
W klubie, do którego oddaliście swoje dziecko.
Na trybunie, na której chce was widzieć
szkrab biegający po murawie.
Więc kim jesteś, pytacie? Nic nam nie mówisz.
Jestem pisarzem. Zawsze będę.
A za 30 lat też będę.
To zapamiętaj.
Jeszcze jedno musicie wiedzieć. Koniecznie.
To może rozwiać pewną tajemnicę.
Za sukcesem mężczyzny zawsze stoi mądra kobieta.
Bez mojej żony by mnie tu nie było.
Tyle. Kropka. Arrivederci.