top of page
Zdjęcie autora: Kamil Polka
Kamil Polka
1 wrz
1 minut(y) czytania

Siedzę u fryzjera.

Gapię się na faceta siedzącego na krześle.

Po solarium, przycina brodę, włosy ma mieć zrobione na tip-top.

Słuchając go chyba się porzygam.

Nie rozumiem, po co on opowiada wszystkie te rzeczy.

Zresztą nie tylko ja.


Wczoraj poznał taką jedną.

Fajna dupa. Cycki też ma spoko.

Dziś zabierze ją na hotel.

— Jesteś kozak, co? A twoja w domu? - to szef.

Tamten szczerzy się szeroko.


Fryzjerka stojąca po mojej prawej stronie ściska nożyczki.


Wiem, że jest po rozwodzie.

Wiem, że ten jej okazał się niezłym łotrem.


Podchodzi do niej druga.

Szepcze do ucha i zabiera potencjalne narzędzie zbrodni.

Zamieniają się.

Ta odchodzi, ale zatrzymuje się w drzwiach prowadzących na zaplecze.


Zastanawiam się, co myśli.

Szkoda mi jej.

Chyba dostrzegam łzy w jej oczach.


Ale ona znika.


Szef się śmieje.

Później się wytłumaczy.

A ja zastanowię się, czy jeszcze tu przychodzić.

Ewentualnie zmienię szefa na jedną z tych pań.

Chociaż moja żona nie lubi, gdy dotykają mnie inne kobiety.

Nawet asystentka stomatologiczna.


Wstaje.

Przybijają sobie piątki jak stare ziomki z osiedla.

Jakby mieli 15 lat.

Po prawej stronie kobiety stoją jak stado hien.


Teraz moja kolej.

Siadam.

Mija 30 minut w milczeniu.


Zanim wychodzę, zapisuję się na następną wizytę, ale do pani Ewki.

Ona tu rządzi po szefie.

Kiedyś już mnie strzygła.


Staję przed salonem.

Ze środka dobiegają podniesione głosy.

Wiatr owiewa mi przyjemnie głowę.


Najlepsze uczucie.


Zapomniałem, gdzie zaparkowałem.

Rozglądam się.

Po drugiej stronie ulicy widzę tego solara.

Stoi przy swoim BMW.

Uśmiecha się jak latynoski ogier.

Podchodzi do niego kobieta.


Moja, kurde, żona.



Komentarze


bottom of page