- Kamil Polka
- 13 sty
- 1 minut(y) czytania
Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Jakieś głosy w głowie kazały mi to zrobić. Każdej nocy atakowały mnie. Atakowały, i głośno i wyraźnie, tak jak pan teraz mnie słyszy, tak wyraźnie mówiły mi, że mam to zrobić. Nic nie mogłem na to poradzić. Co pan by zrobił, gdyby ktoś, kto może jest bogiem. Wierzy pan w boga? No właśnie, gdyby ktoś taki w środku nocy budził pana tymi słowami. Idź i zrób to. W tobie cała nadzieja. Bądź moją prawą ręką. No co miałem zrobić? Ja cały czas wierzyłem, że to on do mnie mówi. Dalej tak wierzę. Gdyby pan wierzył w boga naprawdę, zrozumiałby mnie pan w jednej chwili.
Sierżant wyłączył nagranie z dyktafonu.
- Świr.
- No świr. Pełno tu takich.
- A co on w ogóle zrobił?
- Chyba tylko się urodził.
- Jak to?
- No tak to. Nic nie zrobił. Sprawdziliśmy go.
- Świr?
- No świr, mówiłem.
- Strach po ulicach chodzić. Wypuścicie go?
- No musimy. Nic nie zrobił.
- Ale mógłby zrobić, jak go wypuścicie.
- Mógłby. Fakt.
- To może lepiej go nie wypuszczać.
- Nie możemy, nie ma za co. Nic nie zrobił. Napiszesz o tym?
- No, ale o czym? Nic nie zrobił. Nic dla mnie nie masz.
- Nie zawsze świeci słońce, młody. Chcesz jeszcze piwo?
- Nie, tak tylko wpadłem. Myślałem, że coś masz. Muszę lecieć.
- To do następnego razu?
- Tylko miej coś dla mnie.
- Jak nie, to sam coś odstrzelę.
- Zgoda.
- Zgoda.

Komentarze