- Kamil Polka
- 4 mar
- 3 minut(y) czytania
Mamy 10 lat i zapisują nas na zajęcia plastyczne. Poświęcają swój czas, żeby dowozić na drugi koniec miasta, żebyśmy nauczyli się tańczyć. Płacą krocie nieznanym nauczycielom gry na instrumentach, żebyśmy też się nauczyli. Zarażają nas pasją do bajek. Zarażają nas pasją do gier. Kupują nam aparat.
Przychodzą z nami na treningi koszykówki, siatkówki, piłki nożnej i stoją z boku. Patrzą, cieszą się razem z nami. Kibicują nam. Chwalą za te małe i większe rzeczy.
Zrobione przez nas fotografie wkładają w ramki. Wysyłają rodzinie w kopertach. Przychodzą na pierwszy koncert przed małą publicznością. Przybijają piątki za zdobycie swojego pierwszego pasa karate. Wyrażają swój podziw dla naszych nowych umiejętności. Dla naszego zaangażowania.
Chwalą przed rodziną. Ciotki i wujkowie zazdroszczą. Chwalą swoje dzieci. Babcie i dziadkowie się cieszą ze wszystkich. Dobrą krew mają, że wszystkie ich wnuczęta takie wspaniałe są.
Ojciec z matką się cieszą, bo chłopak trzech okiwał na meczu i strzelił bramkę z daleka. Trener zachwycony, że takich ma podopiecznych. Sam z siebie też jest dumny.
Na treningach uczy odwagi. Dzieci kiwają się cały czas. Zanim jeszcze trening się rozpocznie, one już są spocone. Już są po kilku udanych dryblingach.
Kupują konsolę, komputer i gry.
Pamiętasz te czasy?
Te czasy, gdy zaszczepiano w tobie pasję.
Fantastycznie.
A teraz przypomnij sobie, kiedy to wszystko jebło.
Masz? Znalazłeś?
Nie?
To ja ci powiem.
Masz lat 15. Z jakiegoś powodu musisz już być dorosłym. Trenerzy się zmienili. Nauczyciele się zmienili. Wszyscy powtarzają to samo.
To już nie jest przedszkole.
To już nie jest zabawa.
Musisz wydorośleć.
W głowie masz chaos.
Nauczyli cię dryblować, ale nie możesz dryblować. Nauczyli cię rzucać do kosza, ale nie możesz rzucać. Dali ci pas karate, ale teraz już jesteś dorosły i nie możesz się bić.
Nauczyli cię śpiewać, ale to nie jest zajęcie dla ciebie. Pokazali ci milion instrumentów. Nauczyli grać na kilku, a teraz nie możesz tego robić, bo to jest niepoważne. Bo to są dziecięce marzenia.
Chcesz być gamerem, ale się śmieją. Mówią, że to nawet nie jest zawód.
Pamiętasz trenera, który uczył cię dryblingu? „Nie bój się, umiesz to zrobić” - przekonywał.
Teraz nowy powtarza, że nie można. Że to jest niepotrzebne ryzyko. Lepiej zachowawczo grać.
Trener koszykówki twierdzi, żeby nie rzucać z daleka, że lepiej pod kosz wchodzić. Podać do najwyższego.
A my oglądamy liliputów w NBA. Irytujących dryblerów w Hiszpanii. Bramkarzy grających niczym ostatni obrońcy.
Oglądamy coraz młodszych zawodników na zachodnich boiskach. Oglądamy, jak na zimowej olimpiadzie medal zdobywa Brazylijczyk. Oglądamy odważny i ofensywny zespół z Norwegii grający w Lidze Mistrzów jeszcze w marcu.
Z drugiej strony słyszymy, że w tym wieku to już dzieci warto by mieć. Że najlepiej iść do policji, tam umowa na stałe i emerytura szybciej. Że trzymać się roboty na magazynie, bo bony na święta dają.
Że nie wolno się rozwodzić, bo wstyd. Że wódki się nie odmawia, bo nie wypada. Że święta to trzeba spędzić z rodziną.
Kiedy byłem trenerem dzieci, to większość myślała, że to nie jest praca. Bo praca to jest wtedy, gdy zapierdalasz, aż plecy bolą. Gdy jesteś nieszczęśliwy. Gdy wracasz z niej do domu i musisz się urżnąć w trupa, bo tylko tak jesteś w stanie to znieść.
I tak właśnie wygląda polska piłka od środka.
Dają ci umiejętności, które później każą zakopać w ogródku. I się dziwią, że nie ma środkowych pomocników, skrzydłowych i napastników. Nie ma bocznych obrońców. Nie mamy środkowych obrońców. Nic nie ma. Masz być przeciętny. Masz być bylejaki.
Tam w pewnym momencie słyszysz od trenerów, że teraz to już nie jest babci sranie. Że tu grają dorośli. Poważna piłka. Poważne granie. Prawdziwe pieniądze.
Że nie możesz dryblować. Jak nie wiesz, co zrobić, to wywal do przodu. Wywal w aut.
Bo to jest dorosłe granie. Dorosła piłka.
Zapomnij o tym czego cię uczono.
Ciesz się z bylejakości.

Komentarze