- Kamil Polka
- 27 gru 2025
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 11 lut
Małe płatki śniegu wirowały w chaosie, zupełnie bez jakiegokolwiek porządku. Jak gdyby wiatr był w trakcie dziwnego tańca, bez koordynacji, bez zasad, bez rytmu.
Może te płatki nie chcą spaść na ziemię, na zbryzgany krwią balkon? - wpadło mu do głowy.
Stojąc na nim, Borysowi wydawało się, że księżyc daje mu jakieś znaki, przekazuje coś, to pojawiając się, to chowając za chmurami. Ciało jego było wypełnione siłą i mocą o jakiej wcześniej nie myślał, z jakiej nie zdawał sobie sprawy.
Pod stopami krew utworzyła kałuże, z których cienkie strumienie pełzły do krawędzi, zapewne na chodniku pod nim tworząc ciemnoczerwone kleksy. Skapywała jak woda deszczowa z rynny podczas ulewy.
Z dołu wyglądał majestatycznie, jak król, jak zwycięzca, jak władca ciemności. Bogna widziała go przez chwilę. Stojąc przy bramie obróciła się w jego stronę i zawiesiła na nim wzrok. Wiedziała, że właśnie doświadcza przemiany, jaka zachodzi w ciele jej brata.
Odkrywa kim ma być, właśnie uświadamia sobie, że nie będzie się kłaniać nikomu - powiedziała cicho.
Teraz szła do niego, do ich małego zameczku w centrum Warszawy. Szła zadowolona z siebie, ale wcale nie bez lęku.
Ciekawość, strach i podniecenie kazały jej spotkać się z bratem, nawet jeżeli zruga ją tak, jak starszy brat siostrę.
- Przyjemną mamy noc - powiedziała, gdy stanęła obok, na balkonie z którego krew nie przestała ściekać.
Milczał, ale dostrzegła lekki uśmiech na jego bladej twarzy.
- To był twój plan? - zapytał.
Spodziewała się tego pytania, miała na nie gotową, nieskomplikowaną odpowiedź. Teraz jednak, połknęła język.
Spojrzał na nią, uśmiech nie zniknął, oczy raz były czarne, raz świeciły blaskiem księżyca niczym dwie wybuchające na niebie bomby.
Jej strach nie zelżał, przybrał na sile.
Jest nieodgadniony - pomyślała.
- No, był - powiedziała w końcu.
Zerknął nad jej ramieniem. W salonie leżało tyle ciał, co po małej bitwie.
Nie widziała jednak w nim żalu, wyrzutów sumienia, ani niczego, co pojawiłoby się w starym Borysie.
Tamtego Borysa nie ma.
- Teraz powinnaś mi powiedzieć dlaczego.
- Nie wiem.
- Nie wiesz?
Wzruszyła ramionami i wolno, starannie dobierając słowa, zupełnie jak nie ona, wytłumaczyła bratu, co takiego zauważyła w nim w chwili, gdy Alex ich opuścił.
- Wiesz, że to dużo zmienia, prawda?
Pokiwała głową.
Borys odwrócił się od niej. Spoglądał w księżyc.
Bogna w swoich pamiętnikach napisze później, że wydawało jej się, że rozmawia z nim, z tym księżycem.
- Nie chcę, żeby kiedykolwiek ktoś pomyślał, że to ja jestem tym ważniejszym, rozumiesz? Nie chcę, żeby myśleli, że mianowałem się królem wampirów. Jeżeli tak uważasz, zostaw to dla siebie. Jesteśmy sobie równi. Zawsze będziemy, kapujesz?
Przytaknęła.
- Co zrobimy z tym? - zapytała wskazując palcem na zabitych przez niego ludzi leżących na dywanie.
- Poczekamy. Ci co wstaną zajmą się resztą - rozkazał.

Komentarze