top of page
  • Zdjęcie autora: Kamil Polka
    Kamil Polka
  • 17 mar
  • 1 minut(y) czytania

Moja żona nie wierzy. Twierdzi, że Grażyna spod jedynki nic nie wie, a wiedziałaby od Anki spod piątki.

Ona ma najlepszy widok. Podobno widzi wszystko.


Z chłopakami na postoju śmiejemy się, że powinna chodzić w tym najdroższym pakiecie.


Czasami wkurza mnie to, że mi nie wierzy, że zamiast tego łyka każde słowo tych swoich przyjaciółek.


Wychodzę wtedy wcześniej. Z lekkim, że tak powiem poirytowaniem.

Z myślą, że może fartem zgarnę dobry kurs.

Taki do stolicy.

Albo nad morze.


Ciekawe, co by powiedziała, gdybym nie wrócił. Zakotwiczył w takim Gdańsku.


Wysłałbym jej list, a ona pewnie i tak by nie uwierzyła.

Dopiero Grażyna by jej powiedziała, że Anka mówi, że w warzywniaku gadają.


Mówię jej po raz kolejny, że ten Andrzej od Wieśka spod czwórki się zapił. Znaleźli go na melinie jakiejś, zielonego i spuchniętego jak ten Paweł spod dwójki.


Bredzisz, słyszę z kuchni.


Nie bredzę, mówię. Kumpel z nocki ma brata co jest policjantem, sam go znalazł, po tym jak zadzwonił do niego Andrzej, co mieszka obok meliny.


Anka zna tego brata, mówi Mariolka trzaskając talerzami. Podobno to ściemniacz. Podobno sam pije.


W takich momentach już wiem, że przegrałem.

Idę do kuchni.

Patrzę na Mariolkę.


Może Anka nie wie wszystkiego. Może nie zna wszystkich, mówię.


Niemożliwe, mówi, Anka wie wszystko od siostry. A jej siostra wie najwięcej ze wszystkich.

Może czegoś jednak nie wie. Na przykład nie wie, że cię zdradzam, mówię.

Niemożliwe, słyszę. O tobie też gadają. Wiem o tobie wszystko.

Anka mi powiedziała.


Wychodzę.

Wsiadam do taksówki i dzwonię do Wieśka.

Mówię mu, że Mariolka nic nie wie.


Komentarze


bottom of page