top of page
  • Zdjęcie autora: Kamil Polka
    Kamil Polka
  • 27 sty
  • 1 minut(y) czytania

W oczekiwaniu na sobotnią transmisję meczu, anonimowego oczywiście, czuję narastające we mnie podniecenie.


Znacie to uczucie?


Robicie herbatę. Wcześniej karmicie koty, żeby w spokoju dały się głaskać podczas spektaklu. Wykładacie ciasteczka na talerz. Telefon odkładacie z dala od sofy na której za chwilę rozłożycie się jak rzymski cesarz. Swojej drugiej połówce mówicie, że może się zająć sobą. Załatwiacie potrzebę. Wynosicie śmieci. Dzwonicie do szwagra. Znowu karmicie koty. Sprawdzacie ostatni raz przez okno, czy nie jedzie kurier z przesyłką, która powinna być wczoraj.


Pewnie, że znacie.


Jestem czerwony jak burak, podjarany jak amerykański makler nad tacką z kolumbijskim towarem eksportowym numer jeden.

Nic mnie nie rusza. Nic nie zaprząta mi głowy.

Słyszę gwizdek.

Niech rozpoczną się igrzyska.

Wypiłem herbatę, zjadłem ciastka.

Czuję na sobie wzrok żony i wiem co chce powiedzieć.

Zjadam karmę od kotów.

Czekam na kuriera.

Skupiam się na głaskaniu kota.

Czekam na kuriera.

Głaszczę kota i zastanawiam się gdzie go miziać, żeby mruczał.

Przypominam sobie o czymś co powiedział szwagier.

Pytam żonę co robi.

Pytam siebie co robię.


Sędzia odgwizduje koniec meczu, a ja przyjmuję to z ulgą.

Z ciekawości sprawdzam statystyki.

I wtedy naśladując Tweety mówię do żony - tak, tak, dobrze mi się wydawało.

Dwa strzały. Zero bramek. Jedna żółta kartka za przedłużanie, to pamiętam. Mnie też to wkurzyło.


Biorę telefon do ręki. Na stronach internetowych obu klubów znajduję adresy mailowe.

Piszę identyczną wiadomość do obu.

Żądam zwrotu pieniędzy i zadośćuczynienia za zmarnowany czas.


Żonie nawet nie mówię, że od poniedziałku myślałem o tym meczu.


Znacie to uczucie?

Komentarze


bottom of page